MUS MUS w Wietnamie

Wiesz, jak powstaje ryż? Do niedawna też nie wiedziałam:) Okazuje się, że jest to ziarno wymagające bardzo dużo pracy. W dodatku ręcznej! 

Otóż najpierw sieje się ziarenka ryżu. Po miesiącu zbiera się siewki, czyli małe sadzonki i sadzi się je na zalanych wodą polach. Ważne, aby posadzić je w odpowiedniej odległości jedna od drugiej, wtedy zbiory będą lepsze. Każdą siewkę trzeba ręcznie zasadzić w błotnistym polu, brodząc w wodzie. Potem przez ok 3 miesiące roślina rośnie. Trzeba wówczas dbać o jej odpowiednie nawodnienie, wyrywać chwasty. Następnie na ostatnie 2 tygodnie spuszcza się wodę z pól, aby ryż wysechł i nabrał żółtego koloru. Później są zbiory. Po czym ryż jest suszony, następnie prażony, a na końcu łuskany.

A potem można go kupić w sklepie. Można by stwierdzić, że ryż powstaje w duchu SLOW:)

A wszystkiego tego dowiedziałam się od Bau, naszej przewodniczki, z którą odkrywaliśmy okolice górskiej miejscowości Sa Pa, położonej w północnym Wietnamie.

Bau ma 25 lat, dwóch synków i męża. Należy do grupy etnicznej Czarnych Hmongów, najliczniejszej w tym rejonie (obok Czerwonych Dzao). Angielskiego nauczyła się sama, od turystów. Dzięki temu mogła zostać wykwalifikowaną przewodniczką. 

Życie kobiety w Wietnamie nie jest łatwe. Bau wielokrotnie dziwiła się, że wśród turystów, którzy przyjeżdżają w jej rejony, jest tak wielu mężczyzn, którzy noszą dzieci i w ogóle się nimi zajmują. Mężczyźni z jej wioski potomstwem nie zajmują się wcale, chyba że są już dziadkami. To na kobiecie spoczywa cała praca związana z wychowaniem dzieci. Jeśli ma małe dziecko i idzie na pole do pracy, dziecko trzyma na plecach w chuście. 

Bau opowiadała nam również, że kobiety w jej rejonie nie mają prawa dziedziczenia ziemi, czym była bardzo wzburzona. Tylko synowie mogą dziedziczyć. A jeśli para ma tylko córki, to niestety nie mogą one liczyć na ziemię po rodzicach. Wtedy dziedziczą najbliżsi kuzynowie. 

Kobiety z plemienia Hmong i Dzao oprócz pracy w polu i w domu zajmują się szyciem tradycyjnych strojów, które powstają z materiałów farbowanych naturalnymi barwnikami. Ponadto wytwarzają różnorodne rękodzieło, jak chusty, torebki, maskotki. Jeśli tylko nowy turysta pojawia się w wiosce, zaraz przyczaja się na niego kobieta z wielkim wiklinowym koszem na plecach pełnym swoich wyrobów. I zagaduje o imię, wiek, na jak długo przyjechał, gdzie był i skąd pochodzi. Panie są bardzo sympatyczne i niezbyt nachalne. 

Jeśli chodzi o dzieci, najbardziej pożądani są chłopcy, córki to tylko utrapienie. Dziewczyna, gdy wychodzi za mąż, najczęściej zamieszkuje z rodziną męża i żadny z niej pożytek. A synowie zostają w domu i opiekują się swoimi rodzicami do ich śmierci. Jeśli w rodzinie nie ma synów, najstarszej córce nie wolno wyjść za mąż, musi zostać w domu, aby opiekować się rodzicami, gdy będą tego potrzebować. 

Bau zabrała nas na czterogodzinny treking górskim szlakiem nad miejscowością Tavan, w której mieszkaliśmy. Same wioski są niestety bardzo zaśmiecone. Jest to bardzo duży problem w okolicy. Nie istnieje tam coś takiego jak wywożenie śmieci, więc ludzie muszą sobie sami z nimi radzić. Najczęściej wyrzucają je na pobocze lub do rzeki. Za postawę bardziej eko uważane jest palenie śmieci. Często przemykaliśmy szybkim krokiem obok małych ognisk przy drodze, żeby jak najszybciej uciec z oparów gryzącego dymu.

Dlatego z ulgą wyruszyliśmy na spacer mniej zamieszkanym (przez to czystszym) szlakiem. Z góry roztaczały się widoki na tarasowo ukształtowane poletka ryżowe oraz okoliczne wioski. Im wyżej wchodziliśmy, tym domy były skromniejsze. Wynika to z tego, że aby postawić dom we wsi, trzeba zapłacić za ziemię. Natomiast poza wsią ziemia pod gospodarstwo każdej rodzinie przysługuje za darmo.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o naszej podróży do Wietnamu lub szukacie praktycznych informacji, bo sami chcielibyście się tam wybrać z dziećmi, serdecznie zapraszam do TEGO wpisu.

 

 

 

do góry
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl